|

TĘCZOWY MOST PRZEKROCZYLI...
RITA Bona Jantarowa 3.VI.2001 - 18.IX.2007

TONI Asarko Lordana 1999 - 2007

CEZAR 1999 - 2007

DANTE 199? - 2009

NASZE ZWIERZĘTA LECZĄ SIĘ W:
Lecznica dla zwierząt
B. Gołębiowski, A. Nowakowski s.c.
ul. Objazdowa 21
62-400 Września
tel. 061 43 66 910
dyż. 606 707 662
PRZYJACIELE I ZNAJOMI











P R Z Y D A T N E...




| |
Strona
Serdecznie witamy na stronie domowej hodowli Silver Princes.
Geneza.
„Nasza przygoda z weimarami trwa od wielu lat…” Tak się zaczęło i tak wyglądał wstęp, gdy kilka lat temu powstała ta strona.
Uwielbieniem do „szarych duchów” zapałaliśmy dawno, dawno temu, oglądając albumowe wydawnictwo o psach - cóż za nieprofesjonalizm! Przyszło nam trochę poczekać nim zobaczyliśmy je na żywo, jadąc w tym celu na wystawę do Poznania w 1997, gdzie mieliśmy przyjemność podziwiać weimary z hodowli Argenteus pani Beaty Gazeckiej. Planowaliśmy już nawet wtedy zakupić od pani Beaty szczeniaka, ale niestety nie dane nam było jeszcze posiadanie własnego wyżła a dokładniej rzecz ujmując - weimara. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że za kilkanaście lat będę miała nie tylko swojego weimara ale i węgra i wnk - odesłałabym go do wariatkowa.
Sielanka.
RITA Bona Jantarowa trafiła do nas od Agaty Zdanowicz z Poznania (z tego samego miotu są również m.in. RAFI, RONDA i RAKSI). Pierwszy wymarzony weimar okazał się być weimarką, przecudowną sunią, która szybko uzależniła nas od siebie. Pojętna i chętna do współpracy, zaczęła sprawiać nam coraz więcej radości. Nie mogąc za często jeździć na wystawy, zaczęliśmy znajdować satysfakcję w szkoleniu Rity, dzięki czemu stała się niezastąpioną towarzyszką życia. Długo wahaliśmy się czy to dobry materiał na psią mamę i czy my jesteśmy odpowiednim surowcem na „hodowców”. Suma sumarum stało się. Po zakończeniu formalności związanych z uzyskaniem uprawnień hodowlanych, w styczniu 2006 roku na świat przyszły nasze pierwsze, wyczekane szczeniaczki – miot „h” - piątka przecudnych szarych chłopaczków, a w styczniu 2007 – miot „i” - trzy dziewczynki i trzech chłopców. Zarówno jeden, jak i drugi miot był cudnej urody, zdrowy i niezwykle milusiński. Czas poświęcony na odchowanie maluszków i energia oraz zaangażowanie w znalezienie im odpowiednich domów zaowocowały. Dla maluchów doskonałymi właścicielami, dla nas niezastąpionymi znajomościami i grupą oddanych przyjaciół.
Koniec sielanki.
Niestety we wrześniu 2007r. nasza „ślicznota” nagle zachorowała i po 12 dniach walki o życie odeszła, pozostawiając po sobie ogromną pustkę… Pustkę tak wielką, że wbrew rozsądkowi i podszeptom rodziny po niecałych dwóch tygodniach w naszym domu pojawiła się kolejna weimarka ALISS Łagiewnicki Las, po którą gnałam z zapartym tchem do Łodzi - obustronna miłość od pierwszego wejrzenia. Tydzień później zamieszkał z nami zupełnie nieplanowany - adoptowany wyżeł węgierski KIADO. Są prawie rówieśnikami ALISS urodziła się 17 czerwca a KIADO 29 kwietnia 2007r. Mieliśmy więc dwukrotnie więcej obowiązków ale też podwójną porcję radości. Obserwowanie jak dwójka rówieśników dorasta i jak dwa odmienne charaktery ścierają się i wpływają na siebie było czymś niezapomnianym a ALISS i KIADO stworzyli nierozerwalny duet - jedna dusza w dwóch ciałach.
2+1 = szczęście.
Po dwóch latach od wzięcia ALISS i KIADO w moim domu pojawiło się moje wymarzone szczenię CYRUS Theogonia Black - wyżeł niemiecki krótkowłosy. Od dnia jego narodzin ukradkiem śledziłam, jak się rozwija i trzymałam kciuki za dobry dom dla gagatka. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że ten dobry dom to mój dom. Obcowanie z tym młodzieńcem daje nieopisaną satysfakcję - zarówno z zabawy, szkolenia jak i postępów jakie czyni z dnia na dzień w zakresie posłuszeństwa i doskonalenia apelu.
Mam swoją wymarzoną trójkę - moje wyżły tricolor. Czy na tym koniec? Nie sądzę. Wyżeł to coś więcej niż tylko pies, to przyjaciel, towarzysz, pomocnik, pocieszyciel, emocjonalny stabilizator - jak ALISS, niezastąpiony kompan w domu, w polu, na łące i w ogrodzie - jak CYRUS, rzec by się chciało do bitki i wypitki - jak KIADO.
Od czasu do czasu zdarza się też, że w moim domu swoją tymczasową ostoję znajdują inne - cudze lub niczyje - wyżły. Stąd na niektórych zdjęciach nie jeden a dwa weimary, na innych wyżeł niemiecki z posiwiałą brodą. Mam to szczęścię, iż zarówno warunki bytowe, jak i domownicy pozwalają mi na moje szaleństwa - ratowanie "straconych chłopców" wyżłów, od których los się na chwilę odwrócił. Mogą u mnie przeczekać i nabrać sił przed wyprawą w nowe, nieznane życie. Z przyjemnością goszczę też swoje "maluszki" już dorosłe, dzięki temu ich właściciele nie muszą szukać hoteli, czy przypadkowych opiekunów w czasie wakacji lub ferii.
Chciałabym serdecznie podziękować Agnieszce - mojej "psiapsióle" za stworzenie podwalin tej strony i wdrożenie mnie w tajniki html. Dziękuję kochana.
A oto ALISS, KIADO i DIEGO (brat ALISS)




Chłopaki z pierwszego miotu - Horn i Heros

|